PWA: progresywne aplikacje webowe to przyszłość mobilnego handlu

Aplikacje progresywne

Według danych Statisty w roku 2019 w Stanach Zjednoczonych sprzedaż poprzez aplikacje mobilne wyniesie ponad 44% całych obrotów e-commerce, o 5 punktów procentowych więcej niż w roku 2018. Ale czy nie są to dane zaniżone? Nie uwzględnia się przecież tu tych wszystkich wieczornych sesji, kiedy to przyszły klient przegląda w łóżku ze smartfonem w ręku informacji o produktach, porównuje ich ceny i możliwości. Zakupy zrobi rano, przed komputerem, ale decyzję podjął już z telefonem w ręku. Interfejsy mobilne mają większy wpływ na sprzedaż, niż może się to wydawać z samych danych analitycznych. Coraz więcej właścicieli sklepów internetowych przychodzi więc do nas i pyta – co zrobić aby i mój sklep skorzystał na smartfonowej rewolucji?

Responsywne strony do handlu nie wystarczą

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Responsive Web Design (RWD) będzie lekarstwem na wszystkie bolączki mobilnych stron. Dzisiaj praktycznie każda nowoczesna strona robiona jest w tej technologii, wszędzie widać przyciski hamburgera, pozwalające uzyskać dostęp do standardowego menu nawigacyjnego takich stron. I nie ma się co dziwić. Responsywne strony zapewniły:

  • spójność designu strony na różnych urządzeniach przy dostosowaniu do rozmiarów ich ekranów i typu interakcji,
  • jedną bazę kodu dla wszystkich urządzeń i systemów,
  • ulepszone SEO za sprawą zorientowania Google na technologie mobilne.

Co więc poszło nie tak z responsywnymi stronami? To wszystko wina aplikacji mobilnych, które podniosły poprzeczkę oczekiwań. Owszem, responsywne strony zoptymalizowały doświadczenie stron w przeglądarkach mobilnych, ale mobilne aplikacje stały się jeszcze wygodniejsze. W dodatku responsywne strony zapewniały domyślnie nawigację i przewijanie treści w pionie, podczas gdy użytkownicy smartfonów polubili przewijanie w poziomie. Wystarczyło też, by utracić szybkie połączenie LTE, a działanie responsywnej strony stawało się niemożliwie powolne.

Przychodzący do nas właściciele sklepów internetowych już zwykle mają mobilne wersje strony – i zdają sobie sprawę, że konwersja z tej mobilnej wersji strony nie jest taka, jakiej by chcieli. Dobrze to pokazał raport poświęcony mobilnej konwersji firmy Qubit, powstały na podstawie analizy 1,2 mld interakcji z mobilnymi użytkownikami sklepów e-commerce. Użytkownicy porzucali zakupy wcale nie ze względu na cenę. 47% narzekało że sklep działał zbyt powoli lub był zbyt skomplikowany w użyciu, 44% stwierdziło że nie bardzo mogło znaleźć tego, co chciało. Straty są nieuniknione: na każdym dodatkowym kroku obsługi aplikacji sprzedażowej traci się około 20% użytkowników.

Prawie jak aplikacja mobilna

Może więc aplikacja mobilna? Świetnie, to proponujemy na początku. To najlepsze rozwiązanie. Mobilne aplikacje sprzedażowe działają szybko i zwinnie, kupowanie w nich to przyjemność. Badania potwierdzają, że zapewniają konwersję jeszcze wyższą, niż sklepy online. Tylko że szczerze mówiąc, mniejszego sklepu internetowego na nie nie stać. Zbudowanie dobrej aplikacji m-commerce to wydatek co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych, a przecież trzeba zbudować ją na dwa systemy, iOS-a i i Androida. Mniejszym sklepom to się nigdy nie zwróci.

Tym co nam pomogło znaleźć rozwiązanie dla nawet najmniejszych sklepów było wydanie w zeszłym roku systemu iOS w wersji 11.3. Apple wreszcie dorównało przeglądarkom na Androida i po cichu wprowadziło do przeglądarki Safari wsparcie dla dwóch technologii, które pozwalają działać PWA – Progresywnym Aplikacjom Webowym. Chodzi tu o obsługę plików Web Manifest oraz mechanizmu Web Workers.

Wsparcie ze strony Apple (nawet w takiej wstępnej formie) jest jednym z powodów, dla który według firmy badawczej Gartner do 2020 roku miałyby zastąpić połowę mobilnych aplikacji natywnych. Za bardzo w to nie wierzymy, aplikacje natywne mają mnóstwo zalet i przynoszą ogromne zyski Google i Apple. Firmy te po prostu nie pozwolą nigdy na to, by aplikacje progresywne mogły być równie dobre. Widać to szczególnie po Apple, które ociągało się jak mogło ze wsparciem dla PWA, a jak je w końcu wprowadziło, to w ograniczonej w stosunku do Androida formie.

Jednak progresywna aplikacja sprzedażowa nie musi być równie dobra jak aplikacja natywna. Wystarczy, aby była lepsza od responsywnej strony internetowej.

Jak działają aplikacje progresywne?

I na to właśnie PWA pozwalają, łącząc niektóre możliwości natywnych aplikacji i założenia responsywnego projektowania stron internetowych. Dzięki tej technologii możliwe jest spersonalizowanie doświadczenie użytkownika i dostarczenie mu szybko treści nawet przy słabym połączeniu internetowym. Jako hybryda pomiędzy aplikacją i mobilną stroną internetową, zachowują się jak normalna aplikacja.

PWA mają więc swoją ikonę na ekranie startowym, mogą działać offline, mogą wysyłać powiadomienia push. W razie potrzeby uzyskają dostęp do kamery, GPS i łączności NFC. A jako że są po prostu specjalną stroną internetową przechowywaną na serwerze, łatwo je rozwijać i zaktualizować, tak że użytkownicy zawsze mają dostęp do najnowszej wersji. Co zaś szczególnie ważne dla sklepów internetowych – PWA są przeszukiwane i indeksowane przez wyszukiwarki, użytkownik nie musi z kolei ich szukać w sklepie z aplikacjami.

schemat działania aplikacji progresywnej

To wszystko możliwe jest dzięki architekturze aplikacji progresywnych, zgodnie z którą wszystko jest od siebie odseparowane. Treść opisana w HTML jest oddzielona od warstwy graficznej, opisanej w arkuszach stylów. Logika działania zawarta jest w oddzielnym kodzie JavaScriptu. W buforze smartfonu przechowuje tzw. App Shell, który pobierany jest z Internetu tylko za pierwszym razem uruchomieniem, a później już startowany jest od razu z aplikacją. Mechanizm Service Workers ustala zaś, co już znajduje się w buforze a co musi zostać doładowane i pozwala uruchamiać kod aplikacji w tle, zwiększając jej wydajność. Dlatego właśnie PWA działa niemal tak szybko, jak natywna aplikacja, natychmiast po uruchomieniu wyświetlając zawartość.

Szczegóły tego zachowania są zdefiniowane w specjalnym pliku tzw. manifestu – system mobilny odczytuje go, gdy użytkownik zechce dodać ikonę aplikacji progresywnej na ekran smartfonu (tak samo, jakby dodawał skrót do strony internetowej). Plik manifestu zawiera metadane takie jak nazwy i ikony, pozwala dostosować interfejs aplikacji do rozmiaru ekranu i jego orientacji.

Teraz jeszcze oczekiwać dobrej integracji mobilnych płatności – kolejna generacja progresywnych aplikacji webowych pozwoli na znacznie prostszy przebieg zakupów ze smartfonem w ręku.

Aplikacje PWA szybko się zwracają

Skuteczność takiego rozwiązania widać od razu po wdrożeniu. Najbardziej znany jest chyba przykład serwisu AliExpress, który po wdrożeniu aplikacji PWA uzyskał:

  • średnio o 104% większą konwersję dla nowych użytkowników na wszystkich smartfonach
  • 82% większą konwersję wśród użytkowników iPhone’ów
  • 200% większą liczbę odsłon w trakcie sesji na wszystkich smartfonach
  • 74% dłuższy czas sesji na wszystkich smartfonach

O korzyściach z technologii PWA przekonują też wyniki indyjskiego serwisu MakeMyTrip, który zwiększył o 160% liczbę sesji i o 300% swoją konwersję. Progresywna aplikacja Lancome przyniosła 17% wzrost konwersji, i ogólnie o 51% większą liczbę mobilnych sesji. Tu ciekawe są wyniki skuteczności powiadomień: 12% wzrost liczby odzyskanych koszyków i 8% klientów, którzy odpowiedzieli na powiadomienie zrobieniem zakupu. Wreszcie zaś aplikacja progresywna OLX pozwoliła na 250% wzrost zaangażowania poprzez powiadomienia push i 146% większą klikalność reklam, aż o 80% zmniejszył się też współczynnik odrzuceń.

Aplikacja progresywna Aliexpress

Jak widać, połączenie możliwości zoptymalizowanej pod urządzenia mobilne witryny z użytecznością aplikacji zawsze poprawia doświadczenie użytkownika, a to wpływa na zyski właściciela sklepu. Co ważne, te korzyści pojawiają się nie tylko na urządzeniach mobilnych. Aplikacje progresywne działają przecież też superszybko na desktopowych przeglądarkach Chrome i Firefox, a przecież wiadomo, że dla Google szybkość ładowania witryny jest dziś jednym z najważniejszych sygnałów w ustalaniu kolejności wyników wyszukiwania.

Przekonać się o tym mogło BMW – nowa progresywna aplikacja webowa producenta aut z Bawarii ładuje się dzisiaj trzysta razy szybciej niż strony konkurencji. Jej dynamika znakomicie się wpisuje w wizerunek tej marki.

Aplikacja progresywna BMW

Zawsze powtarzamy naszym klientom, że progresywne aplikacje webowe to nic nowego, nikt tu na nowo prochu nie wynalazł. To po prostu pomysłowe połączenie istniejących od lat technologii webowych, które dopiero teraz ze względów rynkowych może znaleźć masowe zastosowanie. Stanowią one w wielu wypadkach sensowną alternatywę dla aplikacji natywnych, a na pewno zawsze są więcej warte od zwykłych responsywnych stron internetowych. Korzystnie wpływając na doświadczenie użytkownika, zwiększają szansę na sukces w biznesie.

Ale to przecież nie wszystko. Ile warte jest mieć ikonę z logo swojego sklepu zawsze na ekranie startowym smartfonu – i nie musieć płacić za wynajem tej najcenniejszej powierzchni reklamowej?

 

Wróć do blogu